Mocak_mobile_icon
Aplikacja mobilna
Zaplanuj wizytę w muzeum, sprawdź aktualne wydarzenia oraz zwiedzaj wystawy z mobilnym przewodnikiem.
Pobierz Zamknij
Languages

Twarda sztuka. O książkach dla najmłodszych z najmłodszych - Małgorzata Kuśnierz

Rynek książek dla dzieci można przyrównać do studni bez dna. Wystarczy wejść do pierwszej napotkanej księgarni, a nawet hipermarketu, by zdać sobie sprawę, że tytułów adresowanych do maluchów są setki, a nawet tysiące. Książki te bardzo łatwo „wyprodukować”, co na skalę wręcz masową robią pośledniejsi wydawcy. Potrzebna jest bowiem, ich zdaniem, krótka historyjka, ewentualnie „odgrzanie” tekstów dziecięcych klasyków, zilustrowane jakkolwiek, byle kolorowo i infantylnie. Modelowym odbiorcą takiej oferty nie jest wyłącznie dziecko, ale (przede wszystkim przecież) dorosły, który dokonuje zakupu często w przekonaniu, że książeczka potowarzyszy latorośli zaledwie kilka chwil. Na szczęście przed zalewem rynku wyłącznie mało wartościowymi pozycjami dla najmłodszych uchroniły nas takie wydawnictwa – można powiedzieć, oficyny niszowe, bo wydające wedle własnych gustów i nie zawsze oglądające się na zyski – jak Dwie Siostry, Wytwórnia, Czerwony Konik, Hokus-Pokus, Format, Tatarak, EneDueRabe, Zakamarki czy Muchomor. Wydawcy ci stawiają na treść, poruszając trudne tematy, publikując wyjątkowe teksty, zwracają też szczególną uwagę na formę, zazwyczaj współpracując z ilustratorami artystami.

Ilustrator może być wyrobnikiem, rzemieślnikiem powielającym najbardziej popularne techniki i pomysły, pracującym pod dyktando zleceniodawcy. Może też stworzyć swój własny warsztat, unikatowy styl, rozpoznawalną technikę, wprowadzając do publikacji wartości artystyczne. Takich ilustratorów pojawiło się w ostatnich latach wielu. I co ciekawe, tworzą także książki dla najmłodszych z najmłodszych.

Badania neonatologiczne dowodzą, że noworodki widzą silnie skontrastowane barwy, najlepiej czarno-białe. Z myślą o nich powstała seria Oczami Maluszka – kartonowych książeczek zawierających wyłącznie czarno-białe, proste ilustracje. Do nieco starszych dzieci ambitni wydawcy kierują książeczki kartonowe, od tych najmniejszych, mieszczących się w dłoni dorosłego, aż do formatu A4. Jak wiadomo, karton jest bardziej odporny na gniecenie, darcie czy gryzienie niż papier, a malutkie paluszki z łatwością przewracają dwumilimetrowej grubości strony.

W ofercie wydawnictwa Dwie Siostry znajduje się aż 11 kartonowych książek. Wyjątkowymi, rozwijającymi wyobraźnię, a także dowcipnymi rysunkami uwagę zwracają przede wszystkim Aleksandra i Daniel Mizielińscy Miasteczkiem Mamoko i Dawno temu w Mamoko – wyłącznie rysunkowymi opowieściami o perypetiach mieszkańców Mamoka, które to historie można komentować na swój sposób, zachęcając dziecko do snucia własnej narracji i rozwijania tym samym wyobraźni. Ola Cieślak natomiast uczy maluchy liczyć zwierzątka, narysowane kredkami o jasnych barwach, dziecięcą wręcz kreską, imitującą rysunki przedszkolaków; na księgarskich półkach Od 1 do 10 Oli Cieślak stoi często obok Od A do Z Janusza Minkiewicza, jedynego jak dotąd „kartonowego” reprintu z dawnych lat (1959). Na pierwszy rzut oka schematycznie i niemal bezbarwnie narysowane przez Agatę Królak misie w Różnimisiach zapadają w pamięć i są łatwe do samodzielnego odwzorowania na kartce. Ilustratorka dowiodła, że najprostsze formy mogą być najlepiej zrozumiałe i pomocne w nauce podstawowych antonimów.

Inna rysowniczka, Katarzyna Bogucka w nowatorski sposób opracowała graficznie znany od pokoleń wiersz Tuwima O panu Tralalińskim (wydawnictwo Wytwórnia), inspirując się designem lat 50. i 60., posługując się ograniczoną do zieleni, czerni i pomarańczy paletą barw. Wprawdzie można by się zastanawiać, czy jej ilustracje aby na pewno skierowane są do dzieci[1], a nie wyłącznie do ich rodziców pamiętających czasy PRL-u. Jedno jest pewne – na pewno nie należą do infantylnych.

Wrażliwości estetycznej dzieci uczą się od najmłodszych lat. Wielu rodziców przekonało o tym wydawnictwo Tatarak, które wydaje coraz bardziej popularne w Polsce książki Erica Carle, adresowane wyłącznie do małych czytelników, a raczej użytkowników książek. Książeczkami tymi można się bowiem bawić na wiele sposobów, na przykład w zgadywanie. Są to kartonowe majstersztyki, w których zachwyca przede wszystkim forma – techniką kolażu artysta tworzy niezapomniane ilustracje – ale też treść – Carle wprowadza maluchy w świat słów i liczb (Moja pierwsza książka o liczbach, Moja pierwsza książka o słowach), opowiada o tym, co zjadła i czym stała się bardzo głodna gąsienica (Bardzo głodna gąsienica) czy wśród jakich zwierząt myszka szukała przyjaciela (Czy chcesz być moim przyjacielem?). Każda z tych książeczek ma swój wyjątkowy koncept, czasami też charakter wręcz interaktywny – na przykład te uczące słów i liczb są podzielone na cztery segmenty, które można w dowolny sposób przekładać, dobierając odpowiedni opis do rysunku. Ciekawa jest także forma książeczki o gąsienicy – strony, za którymi znajdują się kolejne pozycje z gąsienicowego menu, są różnej szerokości i mają w sobie dziurki, które gąsienica „wygryzła” w owocach, zachęcające maluchy do zabawy.

Innym ilustratorem wprowadzającym autorskie rozwiązania graficzne, jak również typograficzne, w  książeczkach kartonowych jest Aleksandra Woldańska-Płocińska, której nowatorskie, niezwykle kolorowe i bardzo czytelne ilustracje skierowane są do dzieci w wieku od roku do trzech lat (Pierwsze urodziny prosiaczka, Cyferki, w listopadzie ukażą się Drugie urodziny prosiaczka). Jej wydawca, krakowska oficyna Czerwony Konik, może także poszczycić się rozkładanym niczym harmonijka Spacerem, który z kolorowych papierków techniką kolażu stworzyła Marta Liszka.

Nie wyczerpując, lecz kończąc temat książeczek kartonowych, trzeba choć wspomnieć o Ewie Kozyrze-Pawlak, która z fragmentów tkanin tworzy niezwykłe, niemal o dających się dotknąć fakturach, ilustracyjne patchworki (między innymi Jedzie pociąg z daleka, wydawnictwo Muchomor).

Każdy, kto z uwagą przyglądnie się ilustracjom tych niesztampowych pozycji, zgodzi się, że gdy dziecko już wyrośnie z kartonowego wcielenia książki, trudno będzie mu się z nimi rozstać, a zainspirować mogą nawet nastolatka. Do czego? Do myślenia i tworzenia w swój własny sposób.

Małgorzata Kuśnierz (ur. 1983) – absolwentka polonistyki UJ, specjalność Wiedza o Kulturze. Redaktor w Dziale Wydawnictw MOCAK-u. Organizuje też książkowe warsztaty dla dzieci. Współpracuje z magazynem „Zwykłe życie", kwartalnikiem „Tytuł Ujednolicony" i kilkoma wydawnictwami (m.in. z W.A.B.).



[1] W sierpniu 2012 roku w Teatrze Nowym w Łodzi można było oglądać wystawę jej ilustracji książkowych pod znaczącym tytułem Ilustracje nie dziecinne.